(...) 2009-07-21 18:47:22

od jutra..

skomentuj (6)

vanish 2009-06-18 23:01:09

w czasach kiedy nawet proszek do prania jest inteligentny
ja pierdolę
czasem czuję się taka głupia

skomentuj (7)

i tylko nie wiedzieć czemu P. nie potrafiłam wysłać Ci tej wiadomości.. 2009-05-25 00:38:40

"za dobrze Cię znam.
moja kieszeń ma większą głębię niż Nasza wspólna przyszłość
(chociaż i ona ostatnio świeci pustkami)
nie wiem jak będzie wyglądało moje życie w najbliższym czasie i co planuję robić,
więc mnie o to nie pytaj.
wiem jednak jedno, nie mam już siły na mieszanie się w Nas po raz kolejny.
nie zastanawiałam się, co musiałbyś zrobić żebym potrafiła do Ciebie wrócić,
bo ja zwyczajnie nie mam już ochoty gdybać.
nie na tym to wszystko miało polegać.
niczego nie obiecuj, bo już nie umiem Ci wierzyć.. choćbym nie wiem jak się starała.
zniszczyliśmy to wspólnie, ale wspólnie już tego nie odbudujemy,
bo wspólnego nie mamy już nic.
te kilka wspomnień to chyba jednak za mało, by cokolwiek wzniosłego tworzyć.
i choć boli mnie to bardziej niż kiedykolwiek coś mogło boleć, to czas to skończyć.
więc proszę Cię Kochany, zróbmy to jak najszybciej.
nie możemy zostać nawet przyjaciółmi, bo tkwimy w tym gównie po uszy
i oboje będziemy się męczyć.
dlatego przepraszam i pierwsza mówię - żegnaj.
powodzenia życząc jednocześnie."






może dlatego, że jesteś jedynym mężczyzną, któremu powiedziałam "Kocham"?


i nie kłamałam.
przy P. nigdy nie musiałam kłamać!

skomentuj (8)

zjawisk opisywanie, część 1. czyli, że czysta jest tylko wódka! 2009-04-20 15:59:46

pierwszy mit obalony!
i teraz pewność mam, że
nie ma mężczyzn nie do zdobycia.

związek, 4letni, ludzie świata poza sobą nie widzą, zakochani do bólu.
miłość?
dla wszystkich znajomych wzór idealnej pary.
tacy co to za sobą w ogień pójdą.

i jak Mój Drogi?
ostro zakrapiana noc.
kilka strzałów za dużo.
i co zostaje z Twojej idealności?
czysta tej nocy była tylko wódka.
i nie szkodzi, że Twoja Miłość spała w tym samym łóżku.
podobno pod latarnią najciemniej.
i nie szkodzi, że Twoja kochanka jest Waszą przyjaciółką.

bez słów.
nie potrzebowaliśmy ich.
wiedzieliśmy co z tym zrobić.
chociaż do końca myślałam, że to się nie stanie.
że przecież Ty taki nie jesteś.
że do łóżka idziemy po to, żeby pogadać i położyć się spać.
w końcu tak się zarzekałeś, że nic się nie stanie.
że mam zostać.
chyba jednak przeczuwaliśmy, że to nie tak się skończy.
bo ile razy można powtarzać, że to żarty?
że się tylko śmiejemy.
swoją drogą mamy podobne poczucie humoru.
zawsze się rozumieliśmy.
może to i dobrze, że nie rozmawialiśmy wtedy.
i nie tylko dlatego, żeby Jej nie obudzić.
wszystko było czarujące i bez słów.
Jaka jest typem kobiety bez wyrzutów sumienia.
ale tym razem miała opory.
niestety tylko na początku.
albo stety.
bo chyba jeszcze z nikim nie było mi tak dobrze^^
ta cisza.. i stłumione oddechy.
dwa osobne.
ale takie same.

i wiem, że nadal będziecie postrzegani jako idealna para.
i że to nic nie zmieni między Wami.
między Nami też raczej nie.
chociaż jak tak na Ciebie teraz patrzę,
to wydajesz mi się jeszcze cudowniejszy.
i taki bardziej ludzki.
nie z bajki.
nie nierealny.
wiemy, że to już się nie powtórzy.
że to zostanie między nami.
nie musimy sobie tego obiecywać.
wiemy, że tak będzie lepiej.
nie tylko dla Nas.

skomentuj (80)

oda do tamtych Nas. 2009-03-31 23:13:14

Ja. Kompletna gówniara, piętnastka chyba.

R. dobrych kilka lat starszy.

To, co było. Tak piękne. Niewinne.

Takie jak w bajce, choć tak bardzo prawdziwe.

Ja. Zbyt młoda i głupia, by próbować.

Chcieć. Owszem. Chciałam.

Dużo wzniosłych słów.

Bliskość, czysta zupełnie.

R. opiekuńczy, ciepły i męski. Fascynujący.

Tak – fascynacja to trafne określenie.

Ja. Tak zapatrzona.

R. Czuły. Kochany.

Zbiegi okoliczności, sploty wydarzeń.

Beznadziejnie niefortunnych.

Znajomość związkiem nigdy nienazwana. Niebędąca.

Do dzisiaj kontakt nieprzerwany, mimo niewielu późniejszych spotkań.

A tamta noc?

Spontaniczne, gorące godziny. Mimo upływu lat, tak piękne.

I żałujemy dziś tak bardzo, że wtedy nie podjęliśmy tej próby.

Bo Czegoś Nam brak w tej historii.

I nie chodzi o happy end, bo nie wiemy przecież, czy udałoby się To zamienić w Miłość.

Nie wiemy, bo nie spróbowaliśmy.

I już zawsze w Naszych sercach będzie ta niepewność.

Tragiczna w swych skutkach.

BO JUŻ NIGDY NIE DOWIEM SIĘ, CZY TO MOŻE NIE MIAŁEŚ BYĆ TY.

BO JUŻ NIGDY NIE BĘDZIESZ WIEDZIAŁ, CZY TO CZASEM NIE MIAŁAM BYĆ JA.

Jedyne, czego dzisiaj jesteśmy pewni,

ŻE NAJGORSZE W ŻYCIU JEST TO, CZEGO SIĘ NIE ZROBIŁO.

Jedyne, czego żałować będziemy,

TO TO, CZEGO NIE BYŁO.

I boli Nas ta pustka.

I na zawsze zostanie to miejsce.

W naszych duszach, pamięci i sercach.

Miejsce na Nas, których przecież nigdy nie było.

  

Pozostaje mi tylko Ci życzyć,

Wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia..

Żebym ta ja, która w Tobie istnieje, nigdy nie dała o sobie znać,

Bo i tak już wiesz jak boli To, co nie miało okazji się zdarzyć.

Tobie dedykuję tę chwilę, w której wszystkie myśli zamieniają się w słowa.


Przepraszam, że nigdy nie byłam Twoja.

 

„widziałam biały ślub, idą święta..”

skomentuj (1)

JAKA JA, czyli powitań czas. 2009-03-25 14:03:57

Nie wiem, czy to kwestia mego nienagannego wychowania, czy narzucanych nam społecznych norm
i wymagań, ale doszłam do wniosku, że powinnam się z Wami przywitać!
Dlatego mówię Wszystkim dzień dobry!
Nie mam Wam nic specjalnego do zaoferowania, więc nie liczę na stałych czytelników. Powiem więcej - nie liczę na jakichkolwiek czytelników. I szczerze (lub nie) cieszy mnie to. Zawsze lubiłam rozmawiać sama ze sobą.. ach, te chore monologi układane w głowie, te słowa wkładane w usta innych, godziny spędzane na wpatrywaniu się tępym wzrokiem w rzeczywistość, często z resztą tak nierzeczywistą..
oh - łza się w oku kręci!
Wracając do tematu - jestem.. Jaka jestem.
Jaram się anonimowością i możliwością wypowiedzenia i zapisania swoich (mniej lub bardziej trafnych) spostrzeżeń. Bądźmy szczerzy, ludzki mózg ograniczonym bywa. Pojemność jego z wiekiem coraz mniejsza. Pamięć zawodzi cholernie.
Mimo braku większego talentu literackiego pisać będę. Bo chcę. Bo tak.
Płytkość "rozmyślań" (gdyż często z myśleniem nic wspólnego to nie ma) w e-świecie skłania mnie
- żeby nie powiedzieć zmusza - do stwierdzenia, że moje beztalencie jest (czyt. będzie) swoistym mickiewiczowaniem* na tle istniejących i rozpoczynających swoje istnienie blogów. Skromność przede wszystkim moi Drodzy! ^^
~Czego się spodziewać po Jakiej?
Niczego wzniosłego, niczego nazbyt ambitnego! Wysokie progi to nie tutaj. Śmiem uważać, że bez pomocy wyszukanych środków artystycznych, cudownych, wymyślnych i niespotykanych zwrotów też można dojść do czegoś mądrzejszego. Czyż przekleństwo nie bywa czasem bardziej dobitne i znaczące w swym przekazie niż najpiękniejsza poezja?
~Czy Jaka pisać o sobie będzie?
Haa! I w tym cały jest ambaras.. anonimowość daje mi tu wolną rękę i pozwala na bezkresną swobodę ruchów. Taki jest przywilej stwórcy ^^ Może będzie to coś na styl "zbieżność imion i nazwisk przypadkowa", a postacie są fikcyjne. Wszystko będzie jedną wielką imaginacją. A może będzie prawdą. Szczerą i jedyną. Może Jaka jest taka w rzeczywistości. A może w rzeczywistości taka Jaka
nie istnieje.. Może może może.. W sumie prawda i tak często bywa nieprawdziwa. Więc nie zaprzątajmy sobie tym głowy. Sensu brak. Konsensusu również.
Reasumując mowa będzie o jakże zjawiskowych zjawiskach narodu nie tylko polskiego, zaobserwowanych i przesianych przez gęste sito oceny niejakiej Jakiej. Zahaczymy również o osobiste życie wyżej wymienionej, co by atmosferę uczynić trochę bardziej ckliwą i, co za tym idzie, interesującą dla tych, którzy wiecznie bujają w obłokach.

Na koniec, który jednocześnie początkiem jest - kłaniam się Wam nisko.
I sobie.. odpowiednio niżej.

P.s. Wpis poprzedni (pierwszy zarazem) prawdopodobnie nie będzie miał nic wspólnego z tym, co dziać się będzie na o2dno. Sytuacja w nim opisana była jednak dla mnie czymś, czym rozrusznik jest
dla chorego serca. W każdym razie tego wpisu obecność tutaj jest obowiązkowa i jak najbardziej
na miejscu.

*mickiewiczowanie - robienie czegoś (we własnym mniemaniu) lepszego, mądrzejszego.
Określenie powstałe dla celów własnych, na potrzebę o2dno.blog.pl

skomentuj (5)

niewołanie 2009-03-22 23:27:19

nie wiesz czy jeszcze śpisz, czy już nie.
nie wiesz czy za chwilę się obudzisz, czy nie obudzisz się już nigdy.
zastanawiasz się czy to tylko sen, czy na jawie tracisz przytomność.
(przebyte <przebywane> choroby wcale nie ułatwiają rozkminki)
to, że znajdujesz się we własnym łóżku jest w tym wypadku plusem..
(mimo, że twoje chorobowe ataki głównie tam miały miejsce)
czujesz się trochę bezpieczniej.
(albo powinieneś się tak czuć)
próbujesz krzyczeć.
nieudolnie.
gardło odmawia posłuszeństwa.
głos <który cudem z siebie wydajesz> tak cichy, że nikt nie reaguje.
nigdy wcześniej powiedzenie czegokolwiek nie sprawiło ci takiego problemu.
najbardziej wyczekiwany i najtrudniejszy dźwięk.
prawie jak "kocham cię", które teraz wydaje się takie banalne, bezwartościowe.
jest ciemno.
wijesz się z nadzieją, że ktoś to zauważy.
na próżno.
a szkoda, bo każdy ruch kosztował cię przecież tyle energii
<jakże cennej w tym momencie>
nie możesz otworzyć oczu, ale chuj - i tak widzisz wszystko w wyobraźni.
ty słyszysz wszystkich, ale nikt nie słyszy ciebie.
przypominają ci się te miesiące, kiedy do takiego stanu fizycznego doprowadzałeś się celowo.
przećpane chwile mijały jednak jakoś szybciej.
mniej boleśnie przede wszystkim.
przerażenie większe niż przed pierwszą wizytą u ziółkowskiego*
na tyle ogromne, że nie ma miejsca na rozpacz.
pojawia się postać.
kobieta raczej.
(chyba chce pomóc)
ale trochę się jej boisz.
"ufać można tylko sobie"
odchodzi.
nie wydaje się, żeby rozumiała co się dzieje.
chęci miała, to budujące.
już wiesz, że chcieć nie zawsze znaczy móc.
ale coraz bardziej <chcesz> wydostać się z tego "piekła".
jednocześnie masz nadzieję, że to prawdziwe nie jest aż tak straszne.
intuicja niestety podpowiada zupełnie coś innego.
obiecujesz sobie, że jak to się skończy, wszystko zmienisz.
bycie świętym, choć nieprawdopodobne, też przechodzi ci przez głowę.
mierzysz wysoko.
głupie myśli.
na szczęście tylko chwilowe
i na tyle zabawne, że w tym całym bólu wywołują u ciebie coś na podobieństwo uśmiechu.
bratanie ze złem?
drwina.
tracisz nadzieję!?!
a tu..
pyk.
"pokłady energii w jednej chwili uwolnione"
(niespodziewane jak wygrana w totolotka)
otwierasz oczy
i mimo, że serce bije ci jak oszalałe
- cieszysz się,
bo w końcu jednak bije.
zawroty głowy powoli mijają,
powieki stają się lżejsze.
uspokajasz się.
ale starasz już nie kłaść.
boisz się snu.
zawsze się bałeś.
niestety już wiesz, że za kilkanaście godzin będziesz przeżywać to kolejny raz.
przeżywać.
krzepiące słowo.


zostaje tylko jedno pytanie.. co to ma do kurwy nędzy znaczyć?
jakie jest drugie dno.. prosisz o przełożenie na codzienność życia.
twoja interpretacja wydaje się na tyle płytka, że masz ją gdzieś.
szukasz odpowiedzi u innych.
czekasz.

pojebanie z popapraniem.
pomieszanie też.

*ziółkowski - postać pojawiająca się w życiu każdego. wzbudzająca sprzeczne uczucia. w tym przypadku lekarz, który nie powinien kojarzyć się z niczym przyjemnym. ten od złych wiadomości
i podtrzymywania na duchu. mimo, że nie pożądasz jego obecności (bo nieuchronnie niesie za sobą przykrość), to dobry człowiek i Przyjaciel. najwspanialszy powiernik. jest ci obcy, ale dzielisz z nim swoją największą tajemnicę. uwielbiasz go. za lojalność. szczerość. kochasz, bo zależy mu na tobie..
i wydaje ci się, że nie tylko dlatego, że mu za to płacą.
- znajdź sobie własną alternatywę ziółkowskiego. warto.

skomentuj (3)

Księga Gości